Witam Was w świecie moich robótek.

Wszystkie prace na których widnieje moje logo zostały poczynione moimi rękoma i uwiecznione na zdjęciach. Jeśli któraś praca nie jest moja zaznaczam to w poście i umieszczam zdjęcie za pozwoleniem osoby która je zrobiła. Zdjęcia z podpisem "Silvanis" są moją własnością i kopiowanie, rozpowszechnianie bez mojej zgody i wiedzy jest zabronione.

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz ślad po swojej wizycie w postaci drobnego komentarza.

Jeśli spodoba Ci się któraś z moich prac z przyjemnością wykonam ją dla Ciebie w takiej formie jak jest lub jaką sobie wymarzysz.

Obserwatorzy

wtorek, 13 grudnia 2011

Się dzieje i apel

Wklejam to tu bo post nowy:
Na blogu Ani jest apel. Pozwoliłam sobie go skopiować.
A oto i on:
Nie pokazujmy adresów prywatnych na blogach, np.chwaląc się na blogu fotkami z paczkami, które wysyłamy z wymianki , bądź z candy, z adresem widocznym do odczytu jak na dłoni.Oszustów internetowych nie brakuje i ktoś może nasze adresy wykorzystać w niecny sposób.
Chrońmy i szanujmy dane adresowe innych.

Napisałam ten post bo znalazłam foto paczki z adresem do wysyłki na pewnym blogu i po prostu ogarnęła mnie zgroza, ja bym nie chciała aby mój adres był tak wyeksponowany jak na dłoni. Jak już chcemy pochwalić się i pokazać jaką  paczusię wysyłamy to ukryjmy adres aby nie był widoczny dla  innych.


Na chwilę postanowiłam sobie zrobić przerwę, ale już wracam do Was kochane. To że nie zamieszczałam postów na blogu nie oznacza że nic nie robię. Robię i to sporo ale nie ma co pokazywać ogólnie sprzątam i upiększam mieszkanie na święta. Wczoraj spędziłam 3h przy praniu dywanu który znajduje się w kuchni, tak mam dywan w kuchni :) a wiadomo jak to jest, to tam się nachlapie to coś spadnie (muszę go prać co pół roku). Kochany mężu chciał go wywalić ale po wypieszczeniu szczotką i użyciu wszelakiej maści odplamiaczy i płynów do prania postanowił go jeszcze nie wywalać.

W sobotę byłam na kiermaszu świątecznym z dwiema koleżankami myślałam że kogoś zainteresują moje szyjątka a tu po prostu lipa. Przyszło paru apaczy, trochę krętaczy pokątnych. Dziewczynom udało się sprzedać 1 stroik, 4 aniołki z gipsu dentystycznego, trochę serduszek, trochę biżuterii i to wszystko. Myślę że to dlatego iż kiermasz trwał 2h od 12 do 14 a wiadomo że ludzie pracują w sobotę albo gotują i nie chce im się wyjść z cieplutkiego domku.

Więc króliki które były na kiermasz w dalszym ciągu czekają na nowy domek (Kimi, Śpioch, Matylda i Zdzichu) dla tych co zakupią króliczki przez bloga przewiduję dodatkowy malutki podarek z okazji nadchodzących świąt.

Wczoraj wzięłam się za obicia na taboretach. Już tak mi zbrzydły że albo obicia albo taborety by poleciały. Padło na obicia.

Stare


 A tu w nowej wersji i kawałek kuchennego dywanu. Jeszcze czeka mnie stół i ława narożna żeby pogłaskać ją papierem ściernym i odrestaurować ale to już w lecie.


Wcześniejsze robótki:
Makramowe kolczyki z bursztynem są dość długie bo mają 10 cm z biglami a za podłoże posłużył mój futrzak    nawet się nie poruszył jak robiłam zdjęcia.


I bransoletka bursztynowa

9 komentarzy:

  1. oj szkoda, ze tak malo oosb bylo na kiermaszu :( Ja zauwazylam ze malo ludzi docenia prace reczne wiekszosc woli masowa produkcje :( A taborety wygladaja jak nowe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale misz masz z tymi taboretami- jak nowki

    a z kiermaszme wspolczuje-znam ten bol,ze ludzie wydaja kase nie tam gdzie trzeba :( masowka i mozliwosc placenia karta :P

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Taborety, jak nowe. Kolorystycznie dobrane do dywanu:) biżuteria bardzo pomysłowa, super. A z kiermaszami to tak różnie, 2 godz. to za krótko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne te taborety teraz! :)) Mje tez przydałoby się odnowić... tylko trzeba materiał jakiś ładny skombinować :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam to dobrze,...apacze, ludzie nie doceniają prac ręcznych, ja rok pracowałam na swój sukces i ludzie juz są do mnie przekonani i mam stałe klientki, zawsze mówiłam jak ktoś się żalił że czapka (chińszczyzna) szybko się zmechaciła, a ja na to ,,jak mnie cenisz tak mnie masz,, i miło mi jest słyszeć że moje czapki służa nie tylko 1 dziecku. Staram się robić z lepszych włóczek i robię dokładnie.Cieszmy się że umiemy coś tworzyć i to nas wyróżnia, większość ma lewe ręce ;)
    Zapraszam do mnie, mam ważny post na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Basiu bursztynowa biżuteria przepiękna!Taborety kuchenne jak nowe,a za ten dywan to Cię podziwiam:)Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podoba mi sie material na "nowych" taboretach :) A kolczyki - pierwsza klasa!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że kiermasz się nie udał, życzę więcej szczęścia, na takie słodziaki na pewno znajdzie się chętny. A apel słuszny popieram

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie dywan by nie przeszedł- godne podziwu, na prawdę!! Taboreciki masz teraz jak nowe a biżuteria śliczna!!
    A kiermasz...cóż.. upłynie jeszcze trochę wody zanim ludzie docenią to co nasze, polskie... wiem jak to jest, bo w tym roku przez 6 m-cy prawie tydzień w tydzień byłam na kiermaszu..ale 2 godziny to stanowczo za krótko- trzeba to uzmysłowić organizatorom!!
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze one dodają mi sił żeby tworzyć kolejne prace.